Auta elektryczne – przyszłość motoryzacji

Auta elektryczne – przyszłość motoryzacji

Do niedawna, szanse na to, że zaczniemy podróżować samochodem „na baterie” były równe prawdopodobieństwu latania własnym samolotem. Producentom samochodów elektrycznych należy się medal za wytrwałość, dlatego że auta elektryczne, z roku na rok radzą sobie coraz lepiej. Agitowana przez rządy kolejnych państw elektromobilność rozbrzmiewa dumnie.

Prezentacja aut elektrycznych jest co prawda obligatoryjnym punktem wszystkich targów motoryzacyjnych, ale wciąż pozostają one raczej ciekawostką, kaprysem, zwiastunem nowoczesności, która nie nadchodzi.  Jakbyśmy zapomnieli, że od napędu elektrycznego się zaczęło. Cieszący się popularnością jeszcze u progu XX wieku, ostatecznie nie wytrzymał konkurencji z silnikiem spalinowym. Amantów szybkiej jazdy kusiły zawrotne, ponad stukilometrowe prędkości, które zapewniał ten ostatni. Dziś elektryczne nie znaczy gorsze, ale zwyczajnie inne, a w wielu przypadkach lepsze!

Nie oszukujmy się, auto tego typu rzadko kupujemy z troski o środowisko. Zanim z taśmy produkcyjnej zjedzie proekologiczny pojazd, jego produkcja pochłonie sporo energii oraz rzadkich metali. Tak naprawdę, kierowcy wielbią swoje maszyny „na baterie” za niskie koszty użytkowania. Śledząc wiadomości, przestają nerwowo reagować na dźwięk słowa „akcyza”. Opłacalnie wypada nie tylko eksploatacja, ale i ekonomiczność – choćby możliwość odzyskiwania energii z hamowania. Dodajmy do tego bezpieczeństwo (mniejsze ryzykowny krok zapalenia się auta podczas wypadku, emisja ostrzeżeń dla pieszych) i komfort (bezgłośna jazda), a otrzymamy samochód doskonały. Czyżby?

Zasięg oraz czas ładowania to kwestie, które od dilerów „idealnych aut” wymagają nie lada umiejętności retorycznych. W zależności od akumulatorów samochody elektryczne mogą przejechać od 60 do 400 km po okresie ładowania sięgającym nawet 10 godzin. Pozostaje wierzyć, że gdzieś na świecie nad tym zagadnieniem łamią sobie głowy przyszli nobliści.

Już kariera hybrydowej Toyoty Prius, wprowadzonej na rynek w 1997 wykazała, że nie warto z góry przekreślać rynkowych szans samochodów elektrycznych. Obecne ceny i infrastruktura wróżą jednakże, że jeszcze długo będziemy musieli czekać na ich masowy sukces, zadowalając się na razie chlubnymi wyjątkami. Przełomu jak nie było, tak nie ma. Na temat infrastruktury dobrych wieści brak – nie przybywa miejsc, gdzie można podładować pojazd.  Stolica może być dumna ze swoich trzynastu słupków-stacji dokujących, ale to za mało, aby przekonać kogokolwiek do kupna alternatywnego wobec spalinowego auta.

A gdyby tak na zachętę wprowadzić ulgę podatkową lub inne udogodnienia? Szlaki przetarł Londyn, gdzie właściciele aut elektrycznych nie płacą za wjazd do centrum miasta. Niech za wzór do naśladowania służy projekt elektromobilności w Niemczech. U naszych sąsiadów, dzięki wsparciu rządu, do roku 2020 na drogach ma się pojawić milion aut o napędzie elektrycznym. Kompleksowy plan na promocję elektromobilności w Polsce? Na razie w sferze marzeń.

Podobne artykuły

Biura na wynajem, co bierzemy pod uwagę?
Prowadzenie dowolnej działalności gospodarczej, wiąże się z pomieszczeniem, w jakim ta firma będzie ...
Aranżacja wnętrz - klucz do cudownego mieszkania
Właściwe zaprojektowanie wnętrz swojego mieszkania nie należy do zadań łatwych. Z tego powodu bardzo...
Wykorzystanie energii
Z czasem, gdy na współczesnym rynku pojawiają się coraz to nowe wynalazki, które przyd...
Radio czy Internet?
Ostatnimi czasy bardzo popularnym nośnikiem danych stał się Internet. O telewizję nikt się nie martw...